Blog
3 listopada 2016

Moja kolejna walka przez duże W ….

27.09.-03.11.2016. Hej kochani :*
Opowiem Wam pokrótce o mojej kolejnej walce przez duże W…
27.09.2016. Hej kochani :*
Kurczaczek się porobiło…. mam katarek 🙁
Dzisiaj w nocy popisałem się i nie dałem mamusi spać, a że tatuś w pracy, więc mieliśmy wesoło 😉
Ja kręciłem się, trąbiłem noskiem aż poleciało mi z buzi… chyba jedzonko :/
Mamusia przytuliła i uratowała :*
Jednak do rana byłem niespokojny, bo jak mnie kręci w nosku to nie potrafię spokojnie spać 🙁
Dzisiaj nawet tatuś zapodał mi mój superaśny tlen z rureczki i tak też nabierałem sił 🙂
Leżę, tulę się, odpoczywam…. jak na razie odwołałem wszystkie spotkania z ciociami i wujkami, bo przecież każdy ma prawo czasami zachorować, a ja już daaawno nie chorowałem 😉
No to teraz nie zostaje mi, nam nic innego jak nabieranie sił, dotlenianie się i rozmawianie z kim trzeba, żeby to nie trwało za długo, wiecie? 😉
Ściskam Was duuużo mocno :*
Buuuzia :*
Tuli licko w licko :*
No i wiecie :*
01.10.2016. Hej kochani :*
Jakby to napisać… rozchorowałem się na dobre… 🙁
Jestem w szpitalku 🙁
Piszę do Was, bo jesteście ze mną w tych dobrych, ale też i złych momentach :*
Nie potrzebuję od Was cukierków, przytulanek czy innych materialnych rzeczy 😉
Potrzebuję, a właściwie potrzebujemy dobrych, ciepłych myśli, słów i pozytywnej energii :*
Wiecie, że walczę, bo inaczej nie potrafię 😉
Wiecie, że staram się jak mogę najmocniej 😉
Ciocie i wujkowie w fartuszkach pomagają mi i podają specjalne leki, antybiotyki się nazywają, różne, różniste leki, żeby mi pomóc…
Ja obiecuję, że dam z siebie wszystko… w sumie jak zawsze 😉
Ściskam Was :*
Buuuzia :*
Tuli licko w licko :*
No i wiecie :* …. tym razem mocniej, bardziej :*
02.10.2016. Kochani… :*
Po pierwsze bardzo, bardzo Wam dziękuję za wsparcie :* 
To dla nas bardzo ważne i cenne, nie zgadniecie jak mamusi i tatusiowi oczka się zmoczyły 😉 :*
Ja niestety od dzisiaj jestem na intensywnej terapii 🙁
Kurczaczek nie dałem rady… 🙁
Byłem tak zmęczony 🙁
Już w nocy tak fajnie mi szło, wszyscy myśleli, że idzie tylko ku lepszemu, ale nad ranem już tak się zmęczyłem, że ciężko oddychałem…
Miałem inhalacje, oklepywanka, próbowaliśmy wszystkiego 🙁
Na koniec miałem taki zabieg gdzie wujkowie w fartuszku na takiej specjalnej sali wyciągali mi z płucek to co nie chciało wyjść…
Nawet nie było tego tak dużo…ale już tak się tym wszystkim zmęczyłem 🙁
Kurczaczek…. 🙁
Dlatego dali mi rureczkę do buzi, żebym w końcu odpoczął…
Jestem teraz sam na intensywnej terapii, mam tylko swój kocyk 😉
Dzisiaj miałem dostać superaśne baloniki 😉
Wielgaśny z serduszkiem od mamusi i tatusia 😉 
TAAAAAK mnie kochają 😉 
Dziadkowie też chcieli posłać mi misiowate baloniki…ale muszą poczekać, bo nie mogę mieć takich baloników przy sobie 🙁
Wiecie, że dam z siebie wszystko, teraz muszę sobie odpocząć… 😉
Wszyscy mi pomagają, kochają mnie… a ja to czuję, choć nie potrafię tego okazać… jeszcze 😉
Proszę Was o rozmowy z kim trzeba :*
Proszę Was o ciepłe myśli i pozytywną energię :*
O tyle proszę, bo więcej nie potrzebuję :*
Ściskam :*
Buuuzia :*
Tuli licko w licko :*
No i wiecie :* tym razem mocniej, bardziej :*
04.10.2016. Hej kochani :*  
Ja nadal na intensywnej terapii, mam rureczkę w buzi, dzięki której mogę sobie trochę odpocząć z oddychaniem 😉
Uszanujcie proszę, że nie widać mnie na zdjęciu, ale pokażę się Wam jak będę w trochę lepszej formie, dobra? 😉
Uszanujcie też proszę i postarajcie zrozumieć, że nie piszę codziennie, ale mamusia, która „pomaga” mi pisać jak pisze do Was to ma mokre oczka, dużo emocji ją to wszystko kosztuje… 
Dzisiaj wujek w fartuszku powiedział : ” jest lepiej 🙂 „….
Drugi antybiotyk zaczął działać, choć mam jeszcze duuużo tlenu w rureczce, to jest go już mniej niż wczoraj 🙂
Śpię sobie, odpoczywam i nabieram sił…
Tego się trzymamy 🙂 Ja , mamusia i tatuś 🙂 
Proszę pamiętajcie o mnie w rozmowach z kim trzeba :*
Ściskam, buuuuzia :*
Tuli licko w licko :*
No i wiecie :* tym razem mocniej, bardziej :*
08.10.2016. Hej kochani :* 
Jak pewnie domyślacie się ja nadal jestem w szpitalku :/
Wujkowie w fartuszkach mówią, że to „dość poważne” zapalenie płuc :/
Jestem nadal w takiej specjalnej śpiączce, żeby mnie ta rurka nie denerwowała, bo inaczej chyba bym ją sobie wyrwał z nerwusków 😉
Przepraszam Was, że nie odzywam się często…
Przepraszam, bo wiem, że jesteście i martwicie się o mnie :*
Przepraszam, ale u nas w rodzince tak się porobiło, że kiedyś na spokojnie Wam wszystko wytłumaczę …na swój sposób 😉
Teraz Was baaaardzo proszę o cierpliwość i zrozumienie :*
Mam taaakie zaległości z mamusią w odpisywaniu, że ja Was bardzo przepraszam, ale to wytłumaczę kiedyś :*
Najważniejsze, że mój stan jest na tyle stabilny, mini kroczkami poprawia się, bo „skręcają” mnie z tleniku, który za mnie oddycha…. więc trzeba się z tego cieszyć 😉
Dziękuję że mam Was wszystkich :*
Mam rodzinkę, przyjaciół, znajomych…. Was wszystkich :*
Dziękuję :*     
Rozmawiajcie z kim trzeba i ściągajcie tylko dobre myśli 😉
Ja Was ściskam dużo mocno :*
Buuuuzia :*
Tuli licko w licko :*
No i wiecie :* tym razem mocniej, bardziej :*
12.10.2016. Hej kochani :* 
Ja jeszcze w szpitalku, ale pomalutku, pomalutku, pomalutku wybudzam się 😉
Jestem jeszcze w tej specjalnej śpiączce, mam rureczkę co za mnie oddycha, ale pomału wujkowie w fartuszkach pomagają mi obudzić się 🙂 🙂 🙂
Czuję dotyk, reaguję i wiem, że już nie śpię tak twardo jak wcześniej 😉
Może za kilka dni wujkowie będą próbowali wyciągnąć mi rureczkę 😀
Więc wiecie… trzeba rozmawiać z Bozią, bo ona duuuużo może 😉
Ja grzecznie czekam… czekamy, bo u nas cierpliwość wysoko rozwinięta, wiecie? 😉
Dlatego musimy wierzyć, że teraz TYLKO kroczki do przodu 🙂 
Będę miał w końcu superaśne tulaski i będę mógł Wam w końcu pokazać się 😀
Musimy wierzyć, że będzie dobrze 🙂 Musi być…. 
Ściskam Was mocno :*
Buuuuzia :*
Tuli licko w licko :*
No i wiecie…. tym razem mocniej, bardziej :*
14.10.2016. Hej kochani :*
Ja nadal w szpitalku na intensywnej terapii, ale…. 😉
Mam wyciągniętą rureczkę z buzi i mam już maseczkę 🙂 🙂 🙂
Jeszcze nie jestem do końca przytomny, ale wiecie ja to się staram 😉
Chyba troszkę wystraszyłem się tej pobudki i teraz muszę pomalutku uspokoić się i dojść do siebie 😉
Pamiętacie, jak Wam opowiadałem, że jestem sam na oiomie?
Ja bez tatusia i mamusi…miałem tylko swój kocyk 🙁
I wiecie co? Mój kocyk, mój niebieściutki kocyk z pieskiem dzisiaj zniknął 🙁 🙁 🙁
Miałem go od zawsze, jeszcze w szpitalku i w domku i teraz znowu w szpitalku…. do dzisiaj 🙁
Jedna ciocia wysłała go z innymi brudnymi rzeczami ( choć był opisany moim nazwiskiem 🙁 ) i już nie wróci do mnie 🙁 🙁 🙁
Tak nam smutno z tego powodu, że nie macie pojęcia… 🙁
Nawet tatuś się zdenerwował, a mamusia miała mokre oczka 🙁
Bo wiecie… ja to nie mam swoich zabawek, autek…
Mam Pana Tygryska, Elmo i mój kocyk 🙁
Kurczaczek się porobiło 🙁
Ale i tak będę starał się jak najszybciej wrócić do domku 🙂
Wy nadal rozmawiajcie z kim trzeba :*
Ściskam Was dużo mocno :*
Buuuuzia :*
Tuli licko w licko :*
No i wiecie :* …. tym razem mocniej, bardziej :*
15.10.2016. Hej kochani :*
No nie zgadniecie…. kocyk się znalazł!!!! 😀
„Schował się” gdzieś pomiędzy poszewkami i nikt go nie widział 😉
Ja tak sobie myślę, że Bozia to nawet w sprawie kocyka zadziałała 😀
Wam wszystkim też dziękuję za wsparcie :* :* :*
Ja nadal na intensywnej terapii, oddycham sobie na maseczce.
Trochę mnie tam ta wydzielinka, ślinka czy co tam mi gra tak denerwuje…
Na szczęście tatuś zabrał mnie na kangurka i uspokoił…cały dzień do nocy 😉
Nawet ciocie w fartuszkach widziały że to pomaga, ale my przecież wiemy że tulaski są superaśne 😉
Teraz to muszę jeszcze trochę powalczyć z bakteryjkami i będę mógł wracać do domku… oby jak najszybciej 🙂 🙂 🙂
Dlatego proszę rozmawiajcie z kim trzeba :*
Ja Was ściskam dużo mocno:*
Buuuuzia :*
Tuli licko w licko :*
No i wiecie :*  Tym razem mocniej, bardziej :*
22.10.2016. Hej kochani :*
Ja na szybciutko, żeby zdać relację co u mnie teraz…
Od wczoraj jestem na oddziale pediatrii, wujkowie z oiomu wczoraj „sprzedali” mnie, bo wiedzą, że razem z mamusią i tatusiem mam szansę szybciej się pozbierać:)
Ten miesiąc dla naszej rodzinki nie jest łatwy,ale pozwólcie, że jakoś spróbujemy Wam o tym opowiedzieć jak wrócę do domku.
Teraz na tym chcemy się skupić, bo to teraz bardzo ważne 🙂
Męczy mnie trochę kaszelek, bakteria jeszcze do końca sobie nie poszła, dlatego cały czas lecą przez rureczki różne lekarstwa :/
Ale to wcale nie oznacza, że nie można choć trochę tulaskować się i kangurkować 🙂
Zawsze znajdziemy sposób, bo to najlepsze lekarstwo 🙂
Rozmawiajcie proszę z kim trzeba :*
Ściskam Was dużo mocno :*
Buuuzia :*
Tuli licko w licko :*
No i wiecie :* tym razem mocniej, bardziej :*
25.10.2016. Hej kochani :*
Ja nadal w szpitalku na pediatrii, na szczęście mam pokoik gdzie jestem sam z mamusią i tatusiem… bo ja już nie chce innych bakterii 🙁
Mam nadal podawane specjalne lekarstwa, kaszelek czasami męczy, wydzielinka się zbiera za noskiem albo w buzi :/
Ale specjalnymi rureczkami mam to wyciągane i wtedy jest mi dużo lżej 😉
Oby każdego dnia było coraz lepiej i szybciutko do domku…
Musi być dobrze, musi… 
Dziękuję, że pamiętacie i wspieracie mnie :*
Ściskam Was dużo mocno :*
Buuuzia, tuli licko w licko :*
No i wiecie :* tym razem mocniej, bardziej :*
29.10.2016. Hej kochani 🙂
Ja już w domku :* 
W domku, ale jeszcze chory, kaszlący, szeleszczący 😉
Ciocie w fartuszkach pozwoliły mi wrócić do domku, bo już nie mam tych specjalnych leków co przez rurki podają, tylko tabletki, syropki i takie tam 😉
Muszę pozbyć się koniecznie tego co mi tam wariuje , szeleści, charczy i nie wiem co jeszcze…
Jak już sobie pójdzie to będę spokojniejszy, nie będę się denerwował, spinał… A jak ja denerwuję się to bardziej zbiera się pianka i znowu charczę… i takie to skomplikowane 😉
Dlatego muszę jeszcze powalczyć, na szczęście już w domku 🙂
Rozmawiajcie z kim trzeba :*
Buziaki, tuli licko w licko :*
No i wiecie :*
31.10.2016.Hej kochani :* 
Ja nadal chory, chrzęszczący, kaszlący 😉
Aaaa jak sobie kaszlnę to mamusia z tatusiem mówią BRAWO 😀
Bo wiecie, kaszlnięcie to też poważna sprawa 😉
Czasami to trzeba mnie odessać, bo najnormalniej przeszkadza mi ta ślinko-wydzielinka we mnie :/
Wiem, że potrzebuję czasu, cierpliwości, żeby wrócić do formy 😉
W nagrodę za dzielność mamusia to dzisiaj odebrała z takiego sklepu superaśną maskotkę 😀
Skoro prawie wszystkie dzieci mają takie pluszaki… mam i ja 😀
Pamiętajcie, że potrzebuję Waszych rozmów z kim trzeba :*
Waszej pozytywnej energii i ciepłych słów :*
Miesiąc mojej wielkiej walki z bakterią jeszcze trwa…
Kiedyś odpowiednio to podsumuję, żebyście wiedzieli co i jak :*
Ściskam Was dużo mocno :*
Buuuzia :*
Tuli licko w licko :*
No i wiecie :*
03.11.2016. Hej kochani :*
Myślę, że czas na małe podsumowanie tego co działo się ostatnio u mnie…
Jak wiecie moja choróbka zaczęła się pod koniec września :/
Pamiętacie jak opowiadałem Wam, że pewnej nocy ulało mi się? Zwymiotowałem? :/
Prawdopodobnie to połączyło się z ta moją okropną i groźną infekcją 🙁
Wujkowie w fartuszkach obstawiają razem z rodzicami, że to było zachłystowe zapalenie płuc 🙁
Bardzo, bardzo poważne zapalenie płuc 🙁
Tak wszystko się potoczyło, że musiałem „wylądować” na OIOMie…
Jeśli ktoś wie, zna się to tzw. CRP miałem w liczbie 378 🙁
Musiałem zostać uśpiony w specjalnej śpiączce, podczas której dostawałem tyle tlenu, że więcej się nie dało…
Bo wiecie, ja kolejny raz walczyłem o życie, tak, nie o zdrowie, ale o życie…
Trwało to tak długo, było tak ciężko, że niestety skutki odczuwam jeszcze dzisiaj :/
Jak byłem jeszcze na OIOMie, po przebudzeniu odczuwałem duże, duże napięcie w ciałku, a szczególnie w rączkach i nóżkach.
I kurczaczek te moje prawie 4-letnie rehabilitacje poszły na marne? 🙁
Na OIOMie miałem naprężone, wyprostowane rączki i nóżki, a paluszki zgięte w pół i za nic nie dało się ich poruszyć 🙁 🙁 🙁
Ojjj mamusi i tatusiowi było wtedy bardzo smutno 🙁
Po jakimś czasie, paluszki zaczęły się ruszać, ale to kosztowało nas trochę pracy… oby z czasem wszystko wróciło „na swoje miejsce”…
A z czasem chciałbym znowu robić kolejne kroczki do przodu 🙂
NA ZDJĘCIU widzicie mniej więcej jak moje rączki są wyprostowane, ale będę robił wszystko, żeby „naprawiły się” 🙂
Dzisiaj oddycham już bez dodatkowego tlenu, mój nosek odpocznie, a mnie też już mniej charczy i chrumka w nosku 🙂
Dlatego próbuję i mam nadzieję, że tak zostanie, a z każdym dniem będzie już tylko lepiej 🙂
Z czasem jest jeszcze COŚ z czym chciałbym się z Wami podzielić, ale to cierpliwości… :*
Teraz to postaram się odpoczywać i nabierać sił 🙂
Ściskam Was dużo mocno :*
Buzia :*
Tuli licko w licko :*
No i wiecie :*

3 Odpowiedzi

3 Komentarze dla tego postu

  • Nasz Dzielny Rycerzyku, jesteśmy z Tobą całym sercem, rozmawiamy z kim trzeba…..przesyłamy tulaski i całuski.
    Dobra Wróżka Indianka.

    Indianka1 rok ago Odpowiedz
  • Tak czułam, że coś się musiało złego stać. Bardzo mi przykro, że przechodzicie Państwo przez takie poważne problemy. Wiem, że Dawid jest najważniejszy, ale Pani i Mąż też musicie o siebie zadbać, jakoś odpocząć. Życzę duzo zdrowia Całej Rodzinie. Pozdrawiam:)

    Marta1 rok ago Odpowiedz
    • Niestety październik był dla nas … koszmarny 🙁

      kasiaspalek1 rok ago Odpowiedz
Please configure Admin Panel -> Appearance -> Widgets -> SubFooter Left
Please configure Admin Panel -> Appearance -> Widgets -> SubFooter Right

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress